Liryka suicydalna… nie ukrywam, podoba mi się. Starałem się oddać obraz idealnego samobójstwa, ale to bardzo niełatwe jeśli się nie ma doświadczenia (i tu mój wewnętrzny chichot). No bo albo popełniasz idealne samobójstwo i wychodzi, albo jesteś żałosny i samobójstwo nie wychodzi… A Ci którym się udaje chujowe samobójstwo – są żałośni do potęgi :) mojemu byłemu poloniście ten wywód by się pewnie spodobał. Jeśli znacie jakieś suicydalne liryki to podzielcie się, będzie miło :)

 

Blask odbitego światła, sterylna biel kafelek
uwertura ciszy, upiększona pospiesznym łapaniem tchu
spokój gdy sterylną biel zaburza szkarłat kropelek
spadających bez liku jak krople jesiennego dżdżu

antrakt ciszy, moment kulminacyjny – cichy plusk
bezsilna ręka robi bardzo delikatne chlup
tak – to już koniec ostatni impuls obiegł wysycony dopaminą mózg
Czas spać wiecznym snem – powiększyć potępieńców klub

Odetchnij już ostatni raz
przyszedł już na Ciebie czas
uroń ostatnią łzę w wodną toń
już czas – - – czas złożyć broń

 

M.M.