Taaaaaaak… Pisałem to nie trzeźwy. Wkażdym tego aspekcie. Dzisiaj jak na to patrzę wydaje mi sie to trochę głupie. Nigdy bym nie powiedział, że tak mało dla mnie znaczycie, ale w momencie pisania tego tak chciałem. Mam nadzieję, ze mi to wybaczycie :) Otóż żyję, mam się całkiem nieźle i za dwa dni wybieram się na koncert… Może się spotkamy… Czarny płaszcz, gładko przylizane przez czapkę włosy. podchodźcie, pytajcie. Nasyćcie moje ego :) Dobranoc towarzysze. Cieszcie się życiem.

 

Idę przez życie, nie patrzę ani w przód ani za siebie

Tak naprawdę gubię się – gdzieś zgubiłem Ciebie?

Trudno. – idę w przód – nikt mi mnie nie zabierze

Siedzę na łóżku, drę poduszki – a z nich sypią się pierze     (mówię to autentycznie się ciesząc)

 

Już dawno nie byłem tak szczęśliwy mówiąc o swoim życiu

zgubiłem gdzieś smutek w trzeciej puszce piwa

Czy przed kimkolwiek muszę jakkolwiek usprawiedliwiać sens w moim byciu?

tak naprawdę mam to wszystko w dupie, a jeśli nie, to utopię to w kieliszku dobrego wina

 

Jeśli miałbym odejść z tego świata, to odejdę z uśmiechem na twarzy

i tak pewnie osiągnąłem więcej niż ktokolwiek z was skoro mnie czytacie

pośród halucynacji i śmiertelnych miraży

Tonę w radości, pogrązony w ekstazie.

 

M.M.