Za oknem plucha, piasek chrzęści pod podeszwą

Przemierzam drogę swojego życia ze smutnym uśmiechem

Wiem, że jest źle, ale nie mam żadnej kontroli

Łapię się skrawków, ostatnich znaków prawdziwej rzeczywistości

 

Twój uśmiech chyba jest takim skrawkiem

mój mózg produkuje masę nieprawdziwych wspomnień

chciałbym odróżnić prawdę od fałszu

Ta szaleńcza paranoja z uporem maniaka chce mnie wykończyć

 

Zgubiłem się w labiryncie fałszu

Nie wiem czy uda mi się z niego wyjść

 

M.M