Nie ma nikogo w okół, nikt za mną nie idzie

rozpływam się na mokrą plamę w tym świecie

Groteskowoniemoralne prowadzę życie

Sam, w słuchawkach, nikt przynajmniej głupot nie plecie…

 

Cena szczęścia, jest zbyt duża

Cena zdrowia ogromna

Dziwki wychodzą taniej

Zdecydowanie.

 

Kiedyś w końcu napiszę swoje ostateczne opus magnum

I nie mam pojęcia co z nim kurwa zrobie…

kto o mnie słyszał, kto mnie zna?

Więc tak obiektywnie – racjonalnie… po chuj?

 

Luźne myśli piątkowego wieczoru

na nieszczęscie sprowadzają się do

po chuj…

Terapeutka nie byłaby dumna…

 

Mógłbym jechać podbijać świat!

Ale mi się kurwa nie chce.

Już lepiej chyba być sam

A może z kimś by mi się chciało

 

Martwy punkt na parabolicznej funkcji

Okres wymierania w historii świata

Martwy okres u martwej kobiety

po cholerę tak bardzo szukam wszędzie śmierci?

 

Śmierć…

Piekne słowo

intelektualne wyzwanie

Czasem dzieło

Czasem cierpienie

Opus Magnum.

 

M.M.