Uwaga, szukam muz, inspiratorek i pięknych nimf, bo coraz gorzej z poetycką weną. W końcu jedna się obudziła i o to pierwszy wiersz mojego kobiecego alter ego.

 

Do końca wierzyłam że to się nie stanie

To, to ostatecznie nieostateczne rozstanie

ta nie kończąca sie magia uniesień i słów

pieszczących ramię w nocy oddechów

 

Ta niekończąca się histeria przemieszana Twoją obojętnością

Pędzącą jak koń w galopie stateczną, jednostajną zmiennością

 

Tak bardzo naciskana – ja bańka mydlana

Turlam się po usłanej rosą polanie do Ciebie

Ciągle sama siebie przekładam w sobie grzebie

nieskończone swoje puzzle przekładam od rana

 

I tak pragnę cofnąć czas o te cholerne osiem miesięcy i te puzzle i tą bańkę pęknąć

Dokładnie wtedy gdy było dobrze i idealnie ale wszystko rozpadło się w cholerę

 

M.M.