Wyznaję grzech zaniedbania, usprawiedliwiam go kiepskim stanem zdrowia. Obiecuję szybką poprawę swego postępowania. Moja muzo, miej łaskę nade mną grzesznym. Składam Ci ofiarę, kolejny wiersz.

Wspominam te czasy, gdy byłem pięknymłody, szczęśliwy
Pamiętam co wtedy w moim sercu się biło
Ale w życiu cos pękło, nagle stały się dziwy
A ja zostałem… Gwoździem niewidzialnym mnie do krzyża przybito

Zastanawiam się cicho… Może to kwestia wyborów?
trzeba było być okrutnym póki nie miało się chorób?
Trzeba było walczyć gdy nie było o co!
Z drugiej strony… Bez sensu ta ta walka, bo i z kim, i po co?

Wspominam siebie taki brzydki, gruby, bliznąszpecony
wstyd mi w lustro patrzeć, wstyd ludzi mijać
któż sprawcą mego nieszczęscia, jeślim ja Bogiem błogoslawiony
bogiem… Z bogiem na ustach potrafią tylko zabijać

Martwy Marzyciel