Bycie w związku jest świetne. To nie podlega wątpliwości. Jeśli związek jest dobry, pozwala nam zaspokajać potrzebę bliśkości innego człowieka, popędu seksualnego, czułości, rozmowy, wsparcia i tak dalej. Jednak często przychodzi kryzys. I nagle możesz znaleźć się w sytuacji, że glupio jest Ci dotknąć osoby, z którą do jasnej cholery w zeszłym tygodniu kochałeś się wszędzie gdzie się da w mieszkaniu, czy tam gdzie kolwiek indziej. Żeby było śmieszniej głupio się czujesz nazywając tą osobę, tak jak za czasów związku. Na pożegnanie przytulasz się i czujesz pewną sztywność, wymuszenie… nienaturalność. A tak tą osobę kochaliśmy… Tyle razem przeszliśmy. Tyle dla niej  p o ś w i ę c i l i ś m y . I po rozstaniu najczęściej znikamy sobie wzajemnie z życia. I kurwa męczymy się z tym, że mijamy ławki na których się śmialiśmy, że widzimy w kinie miejsca na których w czasie filmu ciekły nam łzy, że siedzimy na miejscu w kawiarni, gdzie ukradkiem się pieściliśmy i najlepsze jest to, że bywamy w tych miejscach nie sami, a z kimś, kto ma zastąpić tą brakującą osobą i staramy się, żeby ta Nowa czy ten Nowy załatali dziurę w naszym sercu. Lecz po każdej ranie pozostaje blizna…

Stoję przed Tobą całkowicie nagi.
Mam nadzieję, że to nie będzie zwykły sex
Tak jak to było zazwyczaj z moimi ex
Słońcę, ja tak bardzo nie chcę mieć przewagi

Patrzę…
Pieprzony deszcz rozpoczął się
I co ja zrobię jeśli wszystko nie uda się
wymknę się w nocy prosto w ulewę
Aby to wszystko nie obróciło się w zlewę

Pożądliwie spoglądasz na organ nieszczęścia
Sama nie wiesz jeszcze na co go stać
Dobrze Ci radzę Piękna, chodźmy spać
Może nie dojdzie do bezmyślnego poczęcia

Patrzę…
Pieprzony deszcz rozpoczął się
I co ja zrobię jeśli wszystko nie uda się
wymknę się w nocy prosto w ulewę
Aby to wszystko nie obróciło się w zlewę

Odejdę cicho, może się nie zorientuje
Byłby to grzech takiej kobiety nie zaspokoić
Lecz przykro mi – wpierw rany nada zagoić
Może nawet głęboko tego nie poczuje

Le petite merte – czy uda się jeśli nie kocham jej
Po co próbować kolejny raz skoro i tak nie uda się.